Shania Twain rzuciła nieco światła na swoje doświadczenie w śpiewaniu po tym, jak przeszła operację głosu.
Twain dotykała wszystkiego podczas jej ostatniego wywiadu z nią w stylu magazyn.
Zaczęła od odnotowania, że „przez sześć lub siedem lat” czuła, że jej głos zaczyna się pogarszać, ale dopiero niedawno spotkała się z lekarzem, który powiązał to z boreliozą.
Przyznała również: „Po operacji bałam się wydać dźwięk. Nie wiedziałam, co wyjdzie”.
„Przestraszyłem się, ale po prostu musiałem podskoczyć i wydać dźwięk. Byłem bardzo podekscytowany tym, co się pojawiło. To było połączenie strun głosowych i wyszło bardzo łatwo. Byłem naprawdę, naprawdę, bardzo podekscytowany”.
W rozmowie z portalem Twain przyznała, że nie ma zamiaru ponownie śpiewać, dopóki nie zachęcili jej Gladys Knight i Lionel Richie.
To wtedy zaczęła odkrywać, że „łatwiej jest mi wydawać głośne dźwięki niż ciche”.
Gdy powietrze jest suche, trudno jest uzyskać ten rezonans. Kiedy jestem głośna, to się zdarza, a przed operacją był odwrotny problem”.
Teraz jednak „Nie jestem tak niespokojny jak wtedy, gdy byłem młodszy. Jestem profesjonalistą. Chcę, żeby wszystko było świetnie. Chcę być tak doskonały, jak to tylko możliwe. nie jestem perfekcjonistą”.
„Wyglądam inaczej. Wyglądam inaczej i jest mi z tym dobrze” – dodała przed podpisaniem umowy.
„Ekspert Internetu. Introwertyk. Uzależniony od ulicy. Ewangelista kawy. Pisarz. Myśliciel. Miłośnicy skrajnej śpiączki. Wykładowca”.